TRIDUUM przed odpustem, Siepraw 7 sierpnia 2000 roku o godz. 19.

Drodzy Bracia i Siostry!

Co sprawiło, że do Anieli Salawy, prostej dziewczyny z Sieprawia, po ekshumacji jej szczątków na cmentarzu rakowickim i złożeniu ich pod posadzką Męki Pańskiej w Kościele OO Franciszkanów w Krakowie, udawał się Książę Kardynał Adam Stefan Sapieha i modlił się przy jej grobie? Co więcej. Jego Kapelan w brewiarzu Księcia Metropolity znalazł podniszczoną od używania kartkę z nowenną do Trójcy Przenajświętszej przez przyczynę Aniel Salawy…
Co fascynowało Ks. Kard. Karola Wojtyłę, gdy po Drodze Krzyżowej w kaplicy Męki Pańskiej modlił się przy grobie Anieli, słowami jej modlitwy: Panie! Żyję, bo każesz, umrę, kiedy chcesz, zbaw mnie, bo możesz?
Skądże to, że codziennie przychodzą Krakowianie – nie tylko ludzie prości – by prosić błogosławioną Anielę o pomoc w swoich utrapieniach – jak tego sam jestem świadkiem?
Kiedy Siepraw obchodzi uroczysty jubileusz 700-lecia istnienia parafii, pragnę w czasie Najświętszej Ofiary uwielbiać Trójcę Przenajświętszą za klejnot Sieprawia, którym jest jego córka błogosławiona Aniela Salawa.
Z jakiej rodziny pochodziła? Ojciec jej Bartłomiej, z zawodu kowal, odziedziczył po rodzicach 6 morgów pola i dom, pokryty słomianą strzechą. Sakrament małżeństwa zawarł z sieprawianką Magdaleną Wielgus, która zmarła młodo, pozostawiając mu dwóch synów. W poszukiwaniu pracy dotarł do Sułkowic i otrzymał zajęcie u zamożnego piekarza Stanisława Bochenka. Najmłodsza córka piekarza Ewa, postanowiła wyjść za mąż za 38-letniego Bartłomieja, wdowca. Małżeństwo zawarli w kościele parafialnym w Sułkowicach w 1861r. Po ślubie nowi małżonkowie przenieśli się do Sieprawia. Z ich małżeństwa urodziło się 3 synów i 7 córek. Najmłodsza z nich Aniela, przyszła na świat 9 września 1881r. Dzieci wychowywano religijnie i w karności. Ojciec, głęboko wierzący codziennie rano śpiewał godzinki. W chwilach wolnych odmawiał różaniec. Wszyscy domownicy pozdrawiali się słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Modlono się 3 razy dziennie. We wszystkich nieszczęściach ojciec godził się z wolą Bożą mówiąc: Niezbadane są wyroki boskie. W niedziel i święta uczestniczono we Mszy Św. i nieszporach. Wieczorem, po wspólnej modlitwie, pod kierunkiem matki śpiewano pieśni religijne albo czytano książki o tematyce religijnej. Ojciec w stosunku do dzieci był surowy i wymagający. Matka wdrażała swoje dzieci do trudnych warunków życia. Uczyła je pracować nie dojadając. Wiele myśleć, mało mówić, a mówić tylko prawdę. – Jesienią w 1897r. szesnastoletnia Aniela, widząc trudną sytuację rodziny, postanowiła udać się na służbę o Krakowa, by zdobyć środki na wsparcie materialne rodziny. Dzięki swej siostrze Teresie, uzyskała pracę. Lecz nie długo cieszyła się swoją siostrą. W następnym roku zapadła ona na gruźlicę gardła. Utrata siostry głęboko wstrząsnęła Anielą. Bardzo się wewnętrznie zmieniła. Zaczęła regularnie przystępować do spowiedzi św. i praktykować codzienny udział w Mszy św. łącznie z Komunią św.
W 1899r. O. Włodzimierz Ledóchowski, jezuita, zainteresował się dolą służących, samotnych i zagubionych dziewcząt. Postanowił otoczyć je opieką materialną i duchową. Założył Stowarzyszenie św. Zyty. W nim znalazły służące obronę przed wyzyskiem, pomoc w nagłych potrzebach, własny szpitalik przy ul. Mikołajskiej 30. Wspólne zebrania, nabożeństwa i rekolekcje służyły wyrobieniu religijnemu i moralnemu członkiń. W budynku zorganizował kursy dla analfabetek, kursy gotowania i szycia, urządził bibliotekę z której członkinie chętnie korzystały. Aniela Salawa została przyjęta do Stowarzyszenia w 1900r. Tu ukończyła kurs gotowania. Zdobyte umiejętności bardzo jej pomogły w pracy.

Moi drodzy!
Kiedy Aniela Salawa przybyła do Krakowa, pod wpływem łaski Bożej podjęła decyzję oddania siebie Jezusowi Chrystusowi do wyłącznej Jego służby. W 18tym roku życia złożyła ślub dozgonnej czystości. W krótkim czasie doszła do przekonania, że pozostając w świecie w poniżonym stanie służącej, będzie mogła ofiarować Panu Jezusowi całkowite wyrzeczenie siebie samej. Dlatego mówiła: Kocham moją służbę, bo mogę w niej wiele cierpieć, wiele pracować i wiele się modlić. Dewizą jej stały się słowa św. Pawła apostoła: „Dla mnie żyć, to Chrystus… Dla niego wyzułam się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskała Chrystusa i znalazła się z Nim, nie mając swojej sprawiedliwości, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa /por. Flp 3, 8-9). Tak więc dla Anieli najwyższą wartością stał się Chrystus, którego ponad wszystko umiłowała. Z tej miłości do Chrystusa uwydatniły się w jej życiu 4 cechy:
Autentyczne życie wewnętrzne z Bogiem,
Wielka uczciwość w pracy,
Uprzejmość, życzliwość i miłosierdzie wobec bliźnich,
Pokorne przyjmowanie cierpień w jedności z Chrystusem i dla Chrystusa.

I

Przedmiotem pierwszej troski była walka z grzechem i własnymi wadami, którą podejmowała przez Sakrament Pokuty i pod kierownictwem duchowym. W 1903 roku przybyli OO Redemptoryści do nowowybudowanego klasztoru i kościoła w Podgórzu. Jej spowiednikiem został O. Chochleński, wytrawny znawca dusz i znakomity spowiednik. Pomógł Anieli przezwyciężyć przywary i gwałtowne usposobienie, prędkość w słowach, nieznoszenie sprzeciwu, niecierpliwość i zbytni pośpiech. Wprowadził w jej życie umiar i spokój. Dalsze kierownictwo duchowe po okresie poszukiwań do końca jej życia podjęli OO Jezuici. Serdeczna modlitwa wyrobiła w niej głębokie skupienie w czasie Mszy św. po przyjęciu Komunii św. i w adoracji Najświętszego Sakramentu. To dawało jej wewnętrzny pokój i całkowite zawierzenie Panu Bogu we wszystkim. To również pozwoliło jej zachować dziedzictwo do końca życia. Z Chrystusem czuła się szczęśliwa, co uwidoczniło się w pogodnym wyrazie twarzy.
Od dzieciństwa została wprowadzona przez rodziców do dziecięcej miłości Matki Bożej i do wyrażenia swego przywiązania przez modlitwę różańcową. W Krakowie, dzięki OO Redemptorystom jej miłość znalazła swój wyraz w kulcie Matko Bożej Nieustającej Pomocy. Przez Nią bowiem odnajdywała swoją drogę do Jezusa Chrystusa.
Aż dziw bierze jak chłonną była Aniela w czytaniu Pisma św., książek ascetycznych i żywotów Świętych, z których całe ustępy przepisywała, aby powracać do tematów poruszonych przez wybitnych autorów.

II

W pracy służebnej była nadzwyczaj obowiązkowa i dokładna. Wstawała wcześnie rano, by pogodzić swoje obowiązki z praktykami religijnymi. Między rokiem 1905 a 1916 służyła u adwokata Edwarda Fischera przy ul. Senackiej. Zapobiegliwość Anieli, oszczędność, uczciwość ponad miarę, zjednały zaufanie i przyjaźń jego żony. Powierzono jej zarząd nad całym gospodarstwem domowym. Z czego się doskonale wywiązała. Taką była wszędzie, gdzie służyła, gdyż w sercu nosiła pouczenie św. Pawła ap.: „Bądźcie posłuszni waszym doczesnym panom, jak Chrystusowi, nie służąc tylko dla oka, lecz jako niewolnicy Chrystusa, którzy z duszy pełnią wolę Bożą / Ef 6, 5-6).

III

Z pomocy Anieli korzystała rodzina jak i biedacy znajdujący się w potrzebie. Niedolę drugich odczuwała jako własną i starała się im przyjść z pomocą. Korzystały z tego dziewczęta szukające pracy, koleżanki pozbawione pracy. Ubodzy przychodzili do Anieli, aby się posilić lub otrzymać jałmużnę pieniężną. Często, by nakarmić ubogiego sama nie jadła obiadu. Rozdawała bieliznę, buty, odzież czym mogła, tym wspomagała. W kilka tygodni po wybuchu pierwszej wojny światowej, Kraków zamienił się w wielki szpital. Aniela rozpoczęła działalność wśród rannych żołnierzy i jeńców wojennych. Jej pomoc nie ograniczała się do wsparcia materialnego ale także do udzielania pomocy duchowej. Ranni mówili: „Idzie nasza święta panienka”. Z wielkim współczuciem odnosiła się do jeńców wojennych. Mówiła: „Jacy oni nędzni, obszarpani, głodni. Pędzą ich jak bydło”. Szła do nich z dużą ilością chleba i garnkiem jedzenia. A kiedy jej brakło, prosiła i pomoc dla jeńców koleżanki i znajomych. Wyszła z biedy i wiedziała, co znaczy być głodnym i bezdomnym.

IV

Pan Bóg nie oszczędził jej cierpienia. Chrystus przecież powiedział: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie Krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24). „Kto nie nosi swego krzyża a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14, 27). Tak też św. Paweł odczytał życie Chrystusa: „Chrystus istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi… stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 5-8). Źródłem pierwszych cierpień Anieli Salawy była zazdrość niektórych koleżanek, które przez obmowy, plotki i oszczerstwa doprowadziły do tego, że jej spowiednik zrezygnował z kierownictwa duchowego. W 1911 roku, po śmierci żony adwokata – serdecznej jej przyjaciółki – zamieszkały u jej męża dwie kobiety. Nie mogły znieść uczciwości i prawości Anieli oraz podarować tego, że służąca odważyła się wypomnieć im niemoralne życie. Dlatego oskarżyły Anielę przed adwokatem, że przyjmuje koleżanki, żywi je na koszt chlebodawcy i że go okrada. Ich intrygi doprowadziły do tego, że adwokat jesienią w 1916r. zwolnił ją z pracy. Aniela stała się bezdomna. Przez pewien czas żyła na łasce przyjaciółek przez rok dorywczo pracowała. Niestety choroba osłabiła ją całkowicie i musiała zrezygnować z pracy. Jako członek Stowarzyszenia św. Zyty, została przyjęta do ich szpitalika. Po jakimś czasie, zarząd domu zawyrokował, że dobrze wygląda i udaje chorą. By nie być ciężarem i przedmiotem krytyk, Aniela Salawa wyszukała sobie miejsce w suterenie przy ul. Radziwiłłowskiej 20 i tam się przeniosła. Małe, wilgotne i zimne pomieszczenie o powierzchni 12m2 z niewielkimi okienkami od podwórka, zamiast podłogi – ubita ziemia, stało się ostatnim mieszkaniem przed jej śmiercią. Nie posiadając żadnych oszczędności, żyła w całkowitym ubóstwie. Na dodatek choroby: przepuklina, stwardnienie rozsiane, rak żołądka i gruźlica niszczyły zdrowie Anieli. Skrajne ubóstwo, choroby i towarzyszące im straszliwe cierpienia przyjęła jako zadośćuczynienie za grzechy ludzi.
Od września 1918 roku wszystkie cierpienia, jakie znosiła - jak i wyniszczenie siebie samej oddała całkowicie Chrystusowi. Cztery ostatnie lata były jej nieustanną Drogą Krzyżową, którą przez tyle lat odprawiała w kaplicy Męki Pańskiej jako członkini III zakonu franciszkańskiego. Pan Jezus nie opuścił swojej oblubienicy. Przeżywała wiele doświadczeń mistycznych, które dały jej poznać jak bardzo On Anielę miłuje. W chorobie wspomagali ją krewni z Sieprawia, kongregacja III zakonu franciszkańskiego, OO Redemptoryści, OO Jezuici. Przywożono jej dwa razy codziennie pożywienie, którego nie wiele mogła przyjąć. Także przyjaciółki okazywały jej pomoc. Próbowano namówić Anielę do powrotu do szpitalika św. Zyty, lecz za każdym razem odmawiała, bo z miłości do Chrystusa chciała cierpieć do końca. Cztery dni przed śmiercią, na wyraźne polecenie ojca jezuity przewieziona Anielę do szpitalika Zgromadzenia i tam w niedzielę dnia 12 marca 1922r. odeszła po nagrodę do swego Oblubieńca w domu Ojca Niebieskiego.

Moi ukochani!
Pogrzeb Anieli Salawy odbył się 15 marca na cmentarzu rakowickim w Krakowie. Na jej grobie postawiono drewniany krzyż z napisem: Tu spoczywa Aniela Salawa. Lecz Bóg-Świadek i Współtwórca świętości Anieli Salawy nie zapomniał o niej. 13 sierpnia 1991r. przed bazyliką mariacką w Krakowie, Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył ją w poczet błogosławionych i obchód liturgiczny nakazał w dniu 9 września.
Przez jej wstawiennictwo prośmy Boga, abyśmy żyjąc według Ewangelii stawali się coraz bardziej podobni do Chrystusa. Amen.

rozne-pl-35
946520
Dzisiaj: 52
Wczoraj: 360
Ten miesiąc: 3.980